Alfa Romeo Stelvio
Clip promocyjny Alfy Romeo Stelvio - modelu SUV tego włoskiego producenta.
Test: Alfa Romeo Stelvio 2,2D 210 KM AT8 Q4 Super
Świat motoryzacji cały czas zmierza w kierunku ujednolicenia dostępnych na rynku modeli. Ogranicza w ten sposób koszty produkcji, co jest pozytywne. Ale jednocześnie kurczy się możliwość wyboru dla potencjalnego klienta.
Już wyjaśniam co mam na myśli. Otóż czy wiecie, że od dobrych kilku lat w Stanach Zjednoczonych w ofertach niektórych salonów samochodowych nie znajdziecie auta typu kombi? Zostały zastąpione minivanami lub bardzo popularnymi ostatnio SUVami. OK, Stany to bardzo specyficzny rynek, ale fakt jest faktem. Zniknięcia kombi z rynków europejskich na razie nie musimy się bać, ale na jak długo? Jeśli Alfa Romeo po raz pierwszy od początku swojego istnienia, czyli od 1910 roku, idzie za modą i tworzy SUVa, to trudno nie uznać tego za jakiś znak. Debiut modelu Stelvio nastąpił dwa lata temu na salonie samochodowym w – chyba nikt nie będzie zaskoczony – Los Angeles.
Włosi zdążyli już nas przyzwyczaić, że auta przez nich projektowane wyglądają tak, aby serca obserwatorów zaczynały mocniej bić. Nie inaczej jest z dziś prezentowanym Stelvio, mimo że stworzenie ładnego SUVa nie jest łatwe, o czym boleśnie przekonało się wielu producentów. A tymczasem stylistyka Alfy stoi na najwyższym poziomie. Jest piękna i wygląda lekko.
Przodu dużej Alfy nie da się pomylić z żadną inną marką. Przypomina mniejszą Giulię, ale rzecz jasna, w odpowiednim powiększeniu. I tak na pierwszy ogień idzie olbrzymich rozmiarów atrapa silnika w kształcie odwróconego trójkąta. Po jej obu stronach widnieją reflektory o pomysłowych kształtach. Linia boczna ukazuje dwubryłowe, mocno zaokręglone nadwozie, z opadającą linią dachu. A to wszystko ozdobione jest 20-calowymi alufelgami o ciekawym wzorze. Tył można scharakteryzować w dwojaki sposób. Niewielkie LEDowe światła, bardzo duża klapa bagażnika oraz pięknie wkomponowane w zderzak dwie owalne końcówki układu wydechowego.
Szkoda tylko, że styliści nie dogadali się w tej kwestii z inżynierami i z masywnej, chromowanej końcówki wydechu wystaje najzwyklejsze w świecie i do tego zupełnie przeciętnej średnicy ujście spalin. Psuje to kompletnie cały urok tego designerskiego w zamyśle detalu.

























