2017 Opel Grandland X
Oficjalny film promocyjny prezentujący model Grandland X.
Trzeci „X” do kolekcji - test Opel Grandland X
Kilka miesięcy temu byliśmy na statycznej prezentacji nowego SUV-a Opla – modelu Grandland X. Wówczas mogliśmy jedynie obejrzeć egzemplarze przedprodukcyjne, przygotowane specjalnie po to, aby zdążyć przed targami we Frankfurcie. Teraz wybraliśmy się jednak do Frankfurtu (zbieżność miejsc zupełnie przypadkowa) po to, by dokładniej przyjrzeć się nowemu zawodnikowi niemieckiej marki. Ale czy na pewno niemieckiej?
Od kilku miesięcy w świecie motoryzacji jest głośno o przejęciu Opla przez koncern PSA. Jedni mówią, że to dobrze, inni – że wręcz przeciwnie. Nowy model marki z błyskawicą na masce ma jednak kilka wspólnych cech z Peugeotem 3008. Jednak z tego połączenia dwóch marek może wyniknąć coś dobrego. Peugeot ma dobrze dopracowane, ekonomiczne i niezawodne silniki, za to Opel dysponuje napędem na cztery koła, którego póki co w grupie PSA brakuje. Jak widać taniej wyszło kupić Opla, niż projektować nowe zespoły napędowe.
Wróćmy do Grandlanda X. Kompaktowe SUV-y w 2010 roku stanowiły około 7% wszystkich aut na rynku. Teraz, po siedmiu latach udział ten wzrósł do blisko 20%. Nic więc dziwnego, że większość marek "kuje żelazo póki gorące". Grandland X to przedstawiciel SUV-ów segmentu C. Jest jednocześnie największy z trójki rodzeństwa z przydomkiem „X”. Miejski Crossland X i nieco uterenowiona Mokka X to auta kompaktowe. W nowej linii modelowej potrzebny był więc mocny zawodnik, który będzie mógł stanąć na równi ze wspomnianym Peugeotem 3008 czy Nissanem Qashqai.
Duże jest piękne?
Z zewnątrz Grandland X to „kawał chłopa”. Auto jest duże, masywne, zdecydowane stylistycznie. Wszystkie linie i detale są spójne. Widać, że Opel miał pomysł na to auto i nie jest ono dziełem przypadku. Z przodu znajdziemy mocny grill z dwoma chromowanymi listwami, który przypomina front Crosslanda X, tylko że po długich miesiącach spędzonych na siłowni. Marka ujednolica swoje modele pod kątem stylistyki przednich reflektorów. LED-owe światła z motywem podwójnego skrzydła widzieliśmy już w modelu Mokka X, Crossland X, a także w nowej Insigni. Dodatkowo sam środek maski zdobi ostre przetłoczenie, nadające nadwoziu symetrii.
Obserwując Grandlanda X z profilu, auto wydaje się jeszcze bardziej masywne. Mocny przód, wysoko poprowadzona dolna linia okien i stosunkowo krótki tył, tworzą wrażenie małego byczka. Jednak auto prezentuje się naprawdę dobrze. Z tyłu znajdziemy charakterystyczne dla aut z gamy Opla tylne światła (także z motywem double wing). Ciekawie wygląda także „płetwa” na tylnej klapie. Jej powierzchnię poprowadzono w taki sposób, aby na wysokości tylnych lamp tworzyła ostry wystający spoiler. Nie generuje on żadnej siły dociskowej, jednak podtrzymuje ostry charakter auta i dobrze współgra z pozostałymi przetłoczeniami karoserii.

























